Z metką „MADE IN POLAND”

Krytycy i znawcy mody nazywają go „mistrzem krawiectwa męskiego”, media „kreatorem z malarską duszą”, o kim mowa? O Mariuszu Przybylskim, jednym z najlepszych i niewątpliwie najzdolniejszych polskich projektantów, który od kilku lat udowadnia, że klasyka nie musi być nudna.

Podobno dziadek, matematyk z zawodu, a właściwie szafa dziadka pełna garniturów i dodatków obudziła w Przybylskim projektanta. W jednym z udzielonych wywiadów powiedział: „Dziadek dbał o wygląd. Nie był taki jak wszyscy. Dzięki jego szafie zderzyłem się z czymś niesztampowym, unikatowym. Ale już wtedy, w podstawówce, widziałem świat estetycznie, półświadomie widziałem obrazami. Zacząłem przeglądać albumy z biblioteki, gazety wnętrzarskie przywożone przez rodzinę ze Stanów. Rysowałem. To były moje pierwsze poszukiwania”. Zainteresowanie przerodziło się

w prawdziwą fascynację światem mody. Później było Liceum Plastyczne. Tam poznał ludzi podobnych do siebie. Bawił się modą, tworzył pierwsze projekty i jak sam mówi podejmował pierwsze nieudane próby szycia. Pasja stała się wtedy poważna, a następnym krokiem w jej rozwoju były studia na Akademii Sztuk Pięknych na Wydziale Tkaniny i Ubioru. Przepustką do kariery okazała się praca dyplomowa. Po pierwszym autorskim pokazie kolekcji na wiosnę 2005 roku, „branża” okrzyknęła Przybylskiego nadzieją męskiej mody, a media zaczęły uważnie obserwować jego zawodowe poczynania. Musiało upłynąć jednak trochę czasu, by projektowanie przyniosło wymierne korzyści. Dzięki pracy stylisty w kolorowych magazynach, tworzeniu unikatowych ubrań do sesji zdjęciowych, kontaktom z gwiazdami i show-biznesem, chłopak po studiach mógł znaleźć sponsorów, otworzyć własne atelier i zgromadzić rzeszę stałych klientów, by wreszcie podbić w stu procentach świat mody.

Dziś, ponad siedem lat po debiucie, pozycja Mariusza jest mocno ugruntowana na polskim rynku. Unikatowa i ekskluzywna moda skierowana głównie do męskich odbiorców to jego znak rozpoznawczy. Projektant nie ukrywa, że chce tworzyć przede wszystkim modę męską. Ta ponoć jest dla niego bliższa, bardziej przyjazna i czytelna, a sami mężczyźni lepiej niż kobiety wiedzą czego chcą i są bardziej zdecydowani. W 2009 roku zdecydował się jednak na rozszerzenie swojej kolekcji o linię damską, którą do dziś konsekwentnie rozwija. Swój styl określa jako „rzeźbiarskie formy połączone z czystymi, modernistycznymi elementami”. Jego projekty charakteryzuje misterna dbałość o każdy detal, najwyższa staranność wykonania oraz wysoka jakość tkanin użytych do ich produkcji. Eleganckie koszule czy nienagannie skrojone garnitury, które są podstawą każdej kolekcji, wykonane są z najszlachetniejszych materiałów – wysokogatunkowych wełen

i kaszmirów. Stworzoną przez Przybylskiego markę można opisać w krótki sposób: luksus, elegancja i nowatorstwo.

Fanami talentu Mariusza są nie tylko krytycy i znawcy mody. W gronie jego klientów są liczne gwiazdy, m. in. Olivier Janiak, Rafał Królikowski, Sebastian Karpiel-Bułecka, Tomasz Makowiecki, Maciej Kurzajewski, Bogusław Linda, Piotr Adamczyk, ale też poważni biznesmeni, prawnicy i bankierzy. W jego projektach pojawiają się także kobiety. Indywidualne wzory powstają m.in. dla Marii Peszek czy Kasi Figury. Przybylskiego doceniono również poza granicami naszego kraju. Projekty spod jego ręki zachwyciły redaktorów niemieckiej edycji „Vogue’a”. Udział

w prestiżowym Berlin Fashion Week, oraz pochlebne recenzje otworzyły mu drogę do międzynarodowej kariery. Być może już w najbliższym czasie ubrania z metką „Mariusz Przybylski” trafią do klientów na całym świecie.

Wbrew pozorom ten młody projektant to bardzo skromny człowiek. Rzadko bywa na bankietach

i w modnych miejscach. Zamiast wyjścia na czerwony dywan i blasku fleszy, woli zacisze swojej pracowni. Spotkać można go również wśród studentów Międzynarodowej Szkoły Kostiumografii

i Projektowania Ubioru, gdzie wykłada. Nie lubi również napominać i udzielać rad. Dopiero po

długich namowach godzi się na scharakteryzowanie szafy „prawdziwego mężczyzny”. Do niezbędnych elementów garderoby zalicza: garnitur, czarną i białą koszule, proste T-shirty

z sieciówek. W biznesie radzi poruszać się jedynie w granicach dres cod’u i w myśl zasady

„5 garniturów w mojej szafie” – jeden na każdy dzień tygodnia. Do nieodzownych elementów męskiej garderoby zalicza również zegarek dobrej marki. Dobry biznesmen i dobry zegarek to dla Przybylskiego tandem nierozłączny.